KOMUNISTYCZNE REPRESJE WOBEC MIESZKAŃCÓW POLANY SURÓWKI W ŚWIETLE DOKUMENTÓW UB I WSR W KRAKOWIE

Polana Surowki widok na Lubon Wielki

W tym roku mija 69 rocznica likwidacji przez komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa Oddziału Partyzanckiego „Wiarusy”. Wydarzenia, jakie rozegrały się dnia 24 lipca 1949 roku na Polanie Surówki odcisnęły na długie lata piętno na jej mieszkańcach. Opowiedzmy jeszcze raz tę historię – ludzi, którzy przeszli przez komunistyczne więzienia tylko za to, że nie odmówili pomocy potrzebującym – Żołnierzom Podziemia Niepodległościowego.

Polana Surówki położona jest około sześciu kilometrów od Skomielnej Białej i „od zawsze” (a formalnie, w dokumentach parafialnych od roku 1784, kiedy na wyrwanych I Rzeczypospolitej ziemiach zaczęło obowiązywać cesarsko-austriackie prawo i numery domów, „…któren przez wojskowej konskrypcji oficjalistę na domie jest przybity…) była jej częścią. Według tej „pierwszej, cesarskiej numeracji” najstarsze z domów na Polanie Surówki mają numery 143 (rodzina BOŚNIAKÓW – „Polana Dolna”), 145 (rodzina SURÓWKÓW – „Polana Górna”) i 144 (rodzina GACKÓW – „Polana Górna”). Domy te w księgach parafii w Rabce figurują jako część Skomielnej Białej. Według „Książki meldunkowej opuszczających gminę z 1947 roku” i danych o zameldowaniu z końca 1947 roku sporządzonych przez Gminną Radę Narodową w Skawie na Polanie Surówki w sześciu gospodarstwach zamieszkiwało czterdzieści osób – dwudziestu dwóch mężczyzn i osiemnaście kobiet. Do końca lipca 1949 roku urodziło się na Polanie dwoje dzieci (dziewczynka w 1948 roku i chłopiec w 1949 roku).

Mieszkańcy Polany podobnie jak sąsiednich osiedli „gospodarzyli” na średniej wielkości gospodarstwach rolnych. W tamtym czasie Polana nie była uważana za miejsce odludne. W czasach, gdy do większości miejscowości można było dojechać jedynie konną podwodą Polana Surówki nie była też miejscem „szczególnie oddalonym od cywilizowanego świata”. Potwierdzają to nazwy używanych do dnia dzisiejszego leśnych dróg – choćby tzw. krakowska, prowadząca od Rabki i Skomielnej Białej w stronę „Wierchów” i dalej przez Krzeczów oraz Tenczyn w kierunku Krakowa.

Żołnierze podziemia niepodległościowego odwiedzali Surówki już w czasie wojny. Nieopodal, w lasach okalających Luboń Wielki, stacjonowały już w 1943 r. zbrojne grupy podziemia, a od połowy 1944 r. oddziały Armii Krajowej wchodzące w skład 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK. Po 1945 r. teren ten był często odwiedzany przez partyzantów zgrupowania „Ognia”, a zwłaszcza członków 3. „rabczańskiej” kompanii zgrupowania „Błyskawica”. Jako ostatni pod Luboniem Wielkim pojawiał się Oddział Partyzancki „Wiarusy”, który funkcjonował na Podhalu i w Beskidach od 1947 r. Został rozbity przez komunistów dopiero po dwóch latach w wyniku prowokacji przeprowadzonej przez Urząd Bezpieczeństwa. Wojewódzki UB w Krakowie wykorzystując zwerbowaną wcześniej do współpracy łączniczkę mjr Józefa Kurasia „Ognia” – Stefanię KRUK ps. „Teściowa” wprowadził do oddziału swojego człowieka. Agentem bezpieki, który nawiązał kontakt z partyzantami, był zdrajca – Marian STRUŻYŃSKI, który na czas akcji przeciwko „Wiarusom” przyjął pseudonim „Henryk”. „Porucznik Henryk” znał metody walki partyzanckiej – w czasie II Wojny Światowej był żołnierzem Armii Krajowej, po zakończeniu wojny członkiem Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Zdrajca ten zwerbowany został do współpracy z UB w czerwcu 1947 roku. Pierwszy kontakt z oddziałem „Wiarusy” nawiązał dnia 27 czerwca 1949 roku. Zaaranżowane przez „Teściową” spotkanie odbyło się w Gorcach, nad wsią Waksmund. „Oficer ze sztabu Ruchu Oporu AK” zaimponował partyzantom, spotkanie spełniało ich oczekiwania – nawiązali upragniony kontakt z ogólnopolską organizacją antykomunistyczną, a ich oddział stał się ogniwem struktury utrzymującej łączność z Londynem. W trakcie kolejnego spotkania z partyzantami, które odbyło się 2 lipca 1949 roku agent UB poinformował ich, że dowództwo ROAK organizuje przerzuty najbardziej zaufanych ludzi na Zachód gdzie odbywają oni szkolenie wywiadowczo-dywersyjne. Na kolejne wiadomości od agenta partyzanci nie czekali długo. Już 7 lipca „porucznik Henryk” przekazał informację o organizowanym dla „Wiarusów” przerzucie na Zachód. Do „wyjazdu na przeszkolenie w Anglii” wytypowani zostali: Stanisław LUDZIA ps. „Ryś” (dowódca oddziału), Mieczysław ŁYSEK ps. „Grandziarz” i Edward SKÓRNÓG ps. „Szatan”. W nocy dnia 16 lipca 1949 roku przy kościółku na Obidowej partyzanci wsiedli do „samochodu ambasady brytyjskiej”. Nie pozwolili się rozbroić ucharakteryzowanym na pracowników ambasady funkcjonariuszom UB. Nieświadomych podstępu partyzantów wieziono pod konwojem do Krakowa. „Samochód ambasady brytyjskiej” wjechał do siedziby Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na placu Inwalidów, gdzie UB-ecy zaczęli pojedynczo wyprowadzać partyzantów z samochodu. Pierwszy w bezpieczne miejsce udał się „porucznik Henryk”. Następnie kierowca wyprowadzał „Rysia”, jednak pomylił pomieszczenie, do którego ten miał zostać zaprowadzony. UB-owiec wprowadził Stanisława LUDZIE do pokoju na ścianach, którego wisiały portrety komunistycznych działaczy. Rozległy się strzały, do walki włączyli się „Grandziarz” i „Szatan”. Partyzanci nie mieli jednak szans na ucieczkę. W walce poległ Mieczysław ŁYSEK, ciężko ranny Edward SKÓRNÓG zmarł w szpitalu, a postrzelonego w nogę „Rysia” pojmano.

Wydarzenia, jakie rozegrały się w siedzibie WUBP w Krakowie utrzymywane były w najściślejszej tajemnicy. W kolejnym etapie likwidacji Oddziału „Wiarusy” UB wykorzystało ponownie swoją agentkę Stefanię KRUK i sprawdzonego agenta – „porucznika Henryka”. Za ich pośrednictwem przygotowano spotkanie z pozostałymi na wolności członkami oddziału partyzanckiego. Jako punkt kontaktowy wyznaczono Polanę Surówki. Miejsce przygotowane na spotkanie osobiście sprawdził „porucznik Henryk”, a odbyło się to 20 lipca 1949 roku. Na Polanie Surówki partyzanci mieli się spotkać z „grupą ochraniającą radiostację” pod dowództwem „majora Macieja”. Grupa ta to ucharakteryzowany „na partyzantów” szesnastoosobowy oddział UB-owców i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dnia 23 lipca 1949 roku z Rabki na Polanę Surówki przybyli czterej partyzanci: Jan JANKOWSKI ps. „Groźny”, Henryk MACHAŁA ps. „Lech”, Leon ZAGATA ps. „Złom” i Stanisław JANCZY ps. „Prut”. Dołączył do nich „porucznik Henryk”, który „osobiście aranżował spotkanie z mającą przybyć pod Luboń Wielki grupą ochraniającą radiostację”. Grupa ta zjawiła się na Polanie Surówki we wczesnych godzinach rannych w niedzielę 24 lipca 1949 roku. Ucharakteryzowani na partyzantów UB-owcy nawiązali kontakt z „porucznikiem Henrykiem”.

Dowodzący grupą UB-KBW Franciszek SZLACHCIC – „mjr Maciej” tak przygotował „przyjacielskie spotkanie partyzantów”, że na jednego członka Oddziału „Wiarusy” przypadało trzech UB-owców. Po przywitaniu się UB-wcy rzucili się na członków oddziału i obezwładnili ich. Następnie pobici i zakuci w kajdany zaprowadzeni zostali pod konwojem grupy UB-KBW w kierunku Małego Lubonia, gdzie czekały na nich UB-owskie samochody. Po aresztowaniu „Wiarusów” 24 lipca 1949 roku, przez Podhale, powiat nowotarski i myślenicki przetoczyła się fala terroru, represji i aresztowań.

 

 

*Dr Dawid GOLIK: „…Zeznań składanych przez ludzi aresztowanych czy zatrzymanych przez UB nie można odczytywać bez kontekstu, jaki towarzyszył przesłuchaniom. Znając sposoby ich prowadzenia i metody stosowane przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa, każdy kto wpadł w ręce funkcjonariuszy mówił tylko rzeczy oczywiste, którym nie mógł zaprzeczyć. Minimalizował przy tym swoje zaangażowanie w działalność konspiracyjną i tak tłumaczył motywy, którymi się kierował, by otrzymać jak najmniejszy wyrok. Warto też pamiętać, że zachowane protokoły przesłuchań oraz protokoły rozpraw sądowych nie były stenogramami wypowiedzi przesłuchiwanych osób, lecz notatkami pisanymi przez przesłuchujących ich funkcjonariuszy UB i prokuratorów. Za ich gramatykę, stylistykę, ortografię a także pojawiające się w nich określenia takie jak „napad” czy „banda” odpowiadali członkowie aparatu represji”

 

 

Mieszkańców Polany Surówki zatrzymano w niespełna tydzień po opisanych wyżej wydarzeniach. I tak Sebastian SURÓWKA, Sebastian GACEK, Walenty GACEK i Władysław SURÓWKA zatrzymani zostali 30 lipca 1949 roku przez funkcjonariuszy PUBP w Myślenicach. Jednocześnie UB-owcy dokonali przeszukania zabudowań należących do wyżej wymienionych. Dokumenty z poleceniem wykonania tych czynności wobec zatrzymanych Sebastiana SURÓWKI, Sebastiana GACKA, Walentego GACKA podpisał oficer śledczy WUBP w Krakowie Stanisław TOMASIK. Dokumenty w sprawie przeprowadzenia rewizji w zabudowaniach należących do Jana SURÓWKI (ojca Władysława) podpisał natomiast oficer śledczy PUBP w Myślenicach Edward MAZGAJ. W zabudowaniach Sebastiana SURÓWKI, Sebastiana GACKA, Walentego GACKA, Jana SURÓWKI – UB-owcy chcieli znaleźć dowody współpracy zatrzymanych z Oddziałem Partyzanckim „Wiarusy”.

Rewizję w domu Sebastiana SURÓWKI przeprowadzili funkcjonariusze PUBP w Myślenicach Stanisław BAŚCIK i Czesław SORZYŃSKI. W trakcie tej „rewizji domowej” – jak zapisano w protokole UB-owcy przeszukali: 2 izby, kuchnię, stajnię, stodołę, piwnicę. W trakcie tych czynności „nie zakwestionowano nic”. W trakcie rewizji osobistej Sebastiana SURÓWKI, którą przeprowadzili UB-owcy Stanisław BAŚCIK i Władysław PISKORZ „zakwestionowano: gotówka 3095 złotych, 1 portfel płócienny, kwit wpłaty podatku, kenkarta nr 2630”.

Przeszukanie domu Sebastiana GACKA zatrzymanego wraz z Sebastianem SURÓWKĄ odbyło się podobnie jak w pozostałych przypadkach dnia 30 lipca 1949 roku. Rewizji pomieszczeń (jak zapisano w protokole: pokój, kuchnia, strych) w obecności Marii GACEK (żony Sebastiana) dokonał Władysław PISKORZ – UB-owiec z PUBP w Myślenicach. W trakcie rewizji w mieszkaniu „niczego nie zakwestionowano”. UB-owcy Władysław PISKORZ i Edward JANKOWICZ dokonali rewizji osobistej zatrzymanego w trakcie, której zakwestionowali (wg protokołu) – „pasek do spodni, sznurówki”.

Przeszukanie domu Walentego GACKA, zatrzymanego z pozostałymi gospodarzami z Polany Surówki odbyło się w dniu jego zatrzymania. Rewizji „…pomieszczeń składających się z szopa, piwnica, strych, kuchnia i pokoje …” dokonał funkcjonariusz PUBP w Myślenicach Władysław CZEKAJ. UB-owiec zapisał w protokole wynik wykonanych czynności: „… W czasie przeprowadzonej rewizji nie zakwestionowano żadnych rzeczy…”. W trakcie rewizji osobistej dokonanej przez w/w UB-owca Walentemu GACKOWI „… zakwestionowano: 1150 złotych (słownie) tysiąc sto pięćdziesiąt złotych, portwel (pisownia wg oryginału) na którym są wybite 2-e litery U.S. książeczka wojskowa, kenkarta, kwity od podatków, fajka, koronka do modlenia i pasek do spodni…”.

Rewizji w domu Jana SURÓWKI – ojca zatrzymanego Władysława SURÓWKI – dokonał UB-owiec z Krakowa Stanisław TOMASIAK wraz z funkcjonariuszami PUBP w Myślenicach: Zygmuntem STACHOWIAK i Józefem STOLAREK. Przeszukano: dom mieszkalny, komorę, strych, stajnię i piwnicę. W protokole UB-owcy napisali: „… podczas rewizji nie zakwestionowano nic…”. W trakcie rewizji osobistej Władysława SURÓWKI, którą przeprowadził szef PUBP w Myślenicach Edward MAZGAJ w obecności UB-owca Stanisława TOMASIAKA „…zakwestionowano: portfel szmaciany, książeczka wojskowa nr 0525573, 1259 zł (tysiąc dwieście pięćdziesiąt złotych), siedem zdjęć, pasek do spodni, sznurówki i koronka…”.

 

Jeszcze tego samego dnia w PUBP w Myślenicach Sebastian SURÓWKA oraz jego „towarzysze niedoli” Sebastian GACEK, Walenty GACEK i Władysław SURÓWKA „poddani zostali czynnościom śledczym”.

Przesłuchanie zatrzymanego Sebastiana SURÓWKI prowadził wspomniany już Oficer Śledczy WUBP w Krakowie TOMASIK Stanisław. W trakcie tego pierwszego przesłuchania UB-owiec rozpytywał zatrzymanego o jego kontakty z partyzantami z Oddziału „Wiarusy”. Przesłuchiwany opowiedział o okolicznościach, w jakich pierwszy raz spotkał partyzantów. Spotkanie to według zatrzymanego miało mieć miejsce 20 lipca 1949 roku. Jak zeznał Sebastian SURÓWKA do jego domu przyszło pięciu „chłopaków z lasu, czterech w mundurach WP piąty po cywilnemu”. Umundurowani uzbrojeni byli w broń długą (rkm i trzy „automaty”) oraz pistolety. Cywil, do którego pozostali zwracali się „poruczniku”, uzbrojony był w pistolet. Zeznając Sebastian SURÓWKA powiedział, że „chłopcy z lasu” zażądali, aby ich „przetrzymał kilka dni” u siebie w domu. W trakcie zeznania przekonywał funkcjonariuszy, że starał się im początkowo odmówić, jednak z obawy o los rodziny i zabudowań zgodził się „ugościć” przybyszów. Gospodarz zeznał, że sprzedał partyzantom 30 jajek i usmażył im jajecznicę na przyniesionej przez nich słoninie. Na polecenie wojskowych udał się także do schroniska na Luboniu Wielkim, gdzie za otrzymane od partyzantów pieniądze kupił dla „swoich gości”: ½ litra wódki, ¼ litra soku i dwie butelki wina. Po powrocie do domu oddał zakupione produkty wojskowym, a sam udał się do prac w gospodarstwie. Po powrocie do mieszkania został poczęstowany wódką, którą wypił. Sebastian SURÓWKA zeznał, że tego dnia partyzanci przebywali w jego domu około czterech godzin. Kontynuując zeznanie gospodarz opowiedział o swoim ponownym spotkaniu z partyzantami, które miało miejsce „w sobotę 23 lipca 1949 roku, około godziny 6-tej rano”. Jak zeznał, było to czterech ludzi w mundurach WP z bronią długą, udali się oni do zabudowań Jana SURÓWKI. Tego samego dnia ci sami żołnierze wraz z cywilem –  „porucznikiem” przyszli wieczorem ok. godziny 21 do domu Sebastiana SURÓWKI (pisownia wg oryginału) „…po przyjściu do domu mego wyjęli wódkę z plecaka, którą to przyniósł z sobą porucznik, oraz konserwy rybne i zaczęli pić. W trakcie picia częstowali i mnie wódką, winem i konserwami. Kiedy zabrakło wódki jeden z nich zabrał mego chłopaka nazwiskiem SURÓWKA Józef i udał się do schroniska w Luboniu, celem kupna wódki. Osobnik ten wychodząc po wódkę zabrał broń palną automat, lecz do schroniska nie wchodził wcale. Wiadomo mi, że osobnik przyniósł 1-den litr wódki, którą to wypiliśmy. W dniu tym nie dawałem im w ogóle żadnego jedzenia, ponieważ mieli wszystko swoje. Około godziny 2-giej w nocy osobnicy ci wyszli ode mnie i udali się do GACKA Sebastiana zam. w Polanie Surówka, gdzie to mieli u niego spać. Przed wyjściem porucznik prosił mnie, abym rano miedzy godziną 5-tą, a 6-tą, zaprowadził wojsko, które to przyjdzie do mnie i będzie się pytało o porucznika Henryka do GACKA Sebastiana. Mówił mi przy tym, że kiedy będę szedł bym śpiewał i gwizdał, jako, że idzie znajomy gospodarz. Tak jak podałem około godziny 5-tej a 6-tej rano przyszło do domu mego 2-ch żołnierzy, którzy pytali mnie o porucznika Henryka, czy u mnie jest taki. Ja im wtedy powiedziałem, że takiego u mnie nie ma. Wtedy żołnierze ci odpowiedzieli, że miał być u was i z nim mieliśmy się spotkać. Na to odpowiedziałem, że był u mnie ale poszedł spać do GACKA Sebastiana zam. w Polanie-Surówka, by szli do mnie to się z nim spotkają. Żołnierze ci co przyszli do porucznika prosili mnie bym ich zaprowadził tam, gdzie śpi porucznik. Kiedy się ubrałem to udałem się do GACKA Sebastiana wraz z tymi żołnierzami co przyszli do porucznika, którzy po wyjściu pod dom GACKA Sebastiana udali się do stodoły, gdzie to spali ci osobnicy wraz z porucznikiem. Ja krzyknąłem na porucznika, że przyszli żołnierze do niego na co ten rozkazał mi bym ich zawołał do stodoły. Kiedy to żołnierze przywitali się z porucznikiem i tymi co byli razem z nim ja odszedłem do swojego domu.  Po pewnym czasie, kiedy wyszedłem na pole to zobaczyłem jak wszyscy ci, którzy byli w stodole tak porucznik jak i żołnierze, oraz ci osobnicy lecieli w stronę lasu. Następnie widziałem jak szło wojsko w stronę GACKA Sebastiana od strony lasu, którzy to mieli pobić tych osobników co byli z porucznikiem u GACKA Sebastiana lecz ja tego nie widziałem, jedynie słyszałem od GACKA Sebastiana i Walentego GACKA. Następnie widziałem jak wszystko wojsko odeszło w stronę Jordanowa. Od tego czasu już nikt więcej z wojska do mnie nie przychodził…”.

Po przesłuchaniu Sebastian SURÓWKA został na wniosek przesłuchującego go oficera śledczego WUBP w Krakowie tymczasowo osadzony w areszcie przy PUBP Myślenice. Postanowienie w tej sprawie wydane zostało dnia 1 sierpnia 1949 roku przez prokuratora Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie. Postanowienie podpisał ppłk Piotr SMOLNICKI. W dniu 8 sierpnia 1949 roku na wniosek oficera śledczego WUBP w Krakowie Stanisława TOMASIKA wszczęte zostało śledztwo przeciwko Sebastianowi SURÓWCE. Tego samego dnia wspomniany wyżej UB-owiec przesłuchiwał ponownie aresztowanego, który w trakcie przesłuchania przyznał się do swoich wcześniejszych kontaktów z Oddziałem Partyzanckim „Wiarusy”. Wg zeznań aresztowanego pierwsze spotkanie z partyzantami miało miejsce już na przełomie kwietnia i maja 1948 roku. Przesłuchiwany opowiedział także, że jego syn Bronisław w sierpniu 1948 roku spotkał partyzantów w pobliżu Polany Surówki i rozmawiał z nimi.

Sebastiana SURÓWKĘ przesłuchiwał także prokurator wojskowy kpt. Zenon GRELA. Przesłuchanie odbyło się 19 sierpnia 1949 roku. W trakcie „czynności śledczych” przesłuchiwany nie ujawnił „żadnych nowych okoliczności” swojej współpracy z partyzantami.

W „Postanowieniu o pociągnięciu do odpowiedzialności” sporządzonym przez UB-owskiego oficera śledczego z dnia 11 sierpnia 1949 roku czytamy (wg pisowni oryginału): „SURÓWKA Sebastian od czasu miesiąca kwietnia lub maja 1948 r. daty bliżej nie ustalonej aż do chwili aresztowania t.j. 1sierpnia 1949 r. na terenie gromady Polana-Surówki gmina Skomielna Biała pow. Myślenice udzielał powtarzającej się pomocy członkom bandy terrorystyczno-rabunkowej pod nazwą „Wiarusy” grasującej na terenie pow. Myślenickiego i okolicy t.j. udzielił członkom tej bandy domu swego na melinę, gdzie członkowie bandy ten przebywali dawał im pożywienie, oraz pił z nimi wódkę, o czym nie zameldował do władz w porę zanim władza o tym się dowiedziała … na mocy powyższego, zgodnie z art.166 K.W.P.K. postanowił pociągnąć SURÓWKE Sebastiana syna Franciszka ur.1.VII.1903 r. do odpowiedzialności karnej z art.14§1 Dekretu z dnia 13.VI.46 r. …”.

 

Zatrzymanego Sebastiana GACKA przesłuchano po raz pierwszy jeszcze w dniu 30 lipca 1949 roku. Przesłuchanie miało miejsce w siedzibie PUBP w Myślenicach. Przesłuchanie prowadził „Ref. GASPAR Stanisław Oficer Śledczy PUBP w Myślenicach…”. W trakcie przesłuchania na pytanie UB-owca „… Kiedy byli pierwszy raz członkowie bandy i po co?…” Przesłuchiwany Sebastian GACEK odpowiedział (wg pisowni oryginału): „…W dniu 23 lipca 1949 r., około godziny 14-tej po południu przyszło do mnie do domu czterech nieznanych mi osobników, jak byli ubrani tego nie zauważyłem, jeden z nich miał płaszcz na deszcz, i widziałem u dwóch że posiadali broń, gdy weszli do mieszkania zapytali się czy niema tu nikogo z familii lub obcych, ja dedac (?) wówczas w domu, lecz żona powiedziała że niema tu nikogo prócz swoich w domu, więc zapytali się czy nie mamy sprzedać jajek lub kury, lecz żona odpowiedziała że niema bo córka poszła sprzedać, wówczas wszyscy czterech siedli sobie w mieszkaniu i siedzieli przez około 1-nej godziny, lecz nic z nimi nie rozmawiałem, po wyjściu z mego domu poszli do domu SURÓWKI Sobka zamieszkałego koło mnie w odległości około dwieście metrów…”. W toku dalszego przesłuchania zatrzymany podkreślał, że przybyli partyzanci „nie przedstawili się”, podkreślał także, iż nie sprzedał partyzantom żadnej żywności, nie częstował ich niczym. Ostatnim pytaniem w trakcie tego przesłuchania było: „… Kiedy byli drugi raz u was w domu i po co?…”. Sebastian GACEK tak opisał pobyt partyzantów w swoim domu przed ich zatrzymaniem przez grupę UB-KBW (wg pisowni oryginału): „…Drugi raz przyszli do mnie w dniu 24 lipca 49 r., około godziny 3-iej w nocy i zapukali do okna, wówczas żona zapytała się kto jest, odpowiedziano jej żeby puściła, i żona wtenczas wyszła i otworzyła drzwi i weszło ich czterech do mieszkania, i pytali się żony czy jest słoma, żona im powiedziała że jest trochu na boisku w stodole i poszła z niemi i otworzyła im stodołę, wówczas oni poszli i pokładli się a żona przyszła do domu, nad ranem gdy się rozwidniało słyszałem był gwizd i oni wtenczas wyszli, lecz drugi raz przyszli ponownie około godziny piątej, lecz ich przyszło więcej, i tych samych co byli poprzednio poznałem mieli wówczas przy sobie broń, i mówili do żony żeby im zgotowała się coś napić, wówczas żona napaliła w piecu i gotowała wody zasypując ją kawą, lecz do tego żadnego jedzenia ja nie dawałem a czy żona im dawała tego nie widziałem, a oni zostali w drugim mieszkaniu, a myśmy poszli ze żoną do stajni, wówczas jeden ze żołnierzy kazał zaprzęgnąć konia a na wóz siadł jeden i kazał jechać do drogi, a później reszta wsiadła na wóz a po przyjeździe do drogi wsiedli na auto, a syn który jeździł koniem wrócił się z powrotem…”.

We wniosku z dnia 1 sierpnia 1949 roku skierowanym do Wojskowego Prokuratora Rejonowego w Krakowie Oficer Śledczy WUBP w Krakowie Stanisław TOMASIK pisze o konieczności zastosowanie wobec Sebastiana GACKA aresztu. W „Postanowieniu …” z dnia 1 sierpnia 1949 roku prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie ppłk Piotr SMOLNICKI przychylił się do powyższego wniosku i nakazał osadzić Sebastiana GACKA w areszcie PUBP w Myślenicach do dnia 3 września 1949 roku „…o ile nie nastąpi przedłużenie tego terminu…”. Uzasadniając osadzenie w areszcie prokurator wojskowy napisał: „…Podejrzany GACEK Sebastian w dniu 23 lipca i 24 lipca 1949 r. na terenie gromady Polana-Surówka gm. Skomielna Biała pow. Myślenice, udzielił powtarzającej się pomocy członkom bandy terrorystyczno rabunkowej „WIARUSY” grasującej na terenie pow. Myślenickiego i okolicy t.j. udzielił im schronienia w swym domu przez oddanie im stodoły swej na meliny, gdzie to bandyci ci spali, oraz dał im pożywianie, o czym nie zameldował w porę władzy powołanej do ścigania przestępstw zanim władza o tym się dowiedziała…”.

Śledztwo przeciwko Sebastianowi GACKOWI wszczęte zostało 8 sierpnia 1949 roku, na wniosek Oficera Śledczego WUBP w Krakowie Stanisława TOMASIKA, który 10 sierpnia 1949 roku osobiście przesłuchiwał aresztowanego. W przesłuchaniu aresztowany przyznał jedynie, że słyszał o działalności, jaką prowadził Oddział Partyzancki „Wiarusy”. Powtórzył także swoje wcześniejsze zeznania złożone 30 lipca, a dotyczące wydarzeń z 23 i 24 lipca 1949 roku.

Z uzupełnionych zeznań aresztowanego jednoznacznie przebija pełna dezinformacja, w jakiej żyli w tym czasie mieszkańcy Polany Surówki. Aresztowany do końca nie był zorientowany, kto był w tym czasie partyzantem a kto UB-owcem. Konfuzję pogłębiał sposób zachowania członków grupy UB-KBW, już po zatrzymaniu „Wiarusów”, kiedy jak zeznaje GACEK Sebastian (wg pisowni oryginału) „…Po pewnym czasie przyszedł jeden z tych osobników, który zawołał nas do mieszkania i zaczął na nas krzyczeć, że będziemy wszyscy wystrzelani, ponieważ żeśmy ich wydali do władz. Co było nieprawdą bo myśmy nigdzie nie mówili, że u nas w domu nocują jacyś ludzie z bandy. Następnie jeden z osobników tych rozkazał mi zaprzęgać konia bym odwiózł do szosy, ponieważ ma przyjść wojsko a oni muszą uciekać. Ja konia ubrałem zaprzęgłem do wozu jeden z nich wsiadł na wóz i pojechał w stronę SURÓWKI Sebastiana i SURÓWKI Jana. Reszta poszła pieszo w stronę szosy od tego czasu już więcej u mnie nie byli…”.

W dniu 11 sierpnia 1949 roku wydano „Postanowieniu o pociągnięciu do odpowiedzialności karnej” Sebastiana GACKA. Dokument ten sporządził UB-owski oficer śledczy Stanisław TOMASIK. W „Postanowieniu…” czytamy (wg pisowni oryginału): „GACEK Sebastian w dniach 23 lipca i 24 lipca 1949 r. na terenie gromady Polana-Surówki gmina Skomielna Biała pow. Myślenice udzielał powtarzającej się pomocy członkom bandy terrorystyczno-rabunkowej pod nazwą „Wiarusy” grasującej na terenie pow. Myślenickiego i okolicy t.j. oddał im stodołę swą na melinę, gdzie to członkowie bandy tej spali, oraz dał im pożywienie o czym nie zameldował w porę władzy powołanej do ścigania przestępstw zanim władza o tym się dowiedziała … na mocy powyższego, zgodnie z art.166 K.W.P.K. postanowił pociągnąć GACKA Sebastiana syna Wojciecha ur.14.II.1904 r. do odpowiedzialności karnej z art.14§1 Dekretu z dnia 13.VI.46 r. …”.

Dnia 19 sierpnia 1949 roku aresztowanego Sebastiana GACKA przesłuchiwał prokurator wojskowy kpt. Zenon GRELA, przed którym przesłuchiwany powtarzał jedynie wcześniejsze swoje zeznania.

Zatrzymanego Walentego GACKA przesłuchano po raz pierwszy podobnie jak jego sąsiadów w dniu zatrzymania tj. 30 lipca 1949 roku. Przesłuchanie odbyło się w PUBP w Myślenicach. Prowadził je podobnie jak w przypadku Sebastiana GACKA „Ref. GASPAR Stanisław Oficer Śledczy PUBP w Myślenicach…”. W trakcie przesłuchania na pytanie UB-owca: „…W którym dniu byli członkowie bandy u was w domu i po co?…” Walenty GACEK odpowiedział, że miało to miejsce 23 lipca 1949 roku około godziny 13-14, partyzantów było dwóch, ubrani byli w mundury i byli uzbrojeni w broń automatyczną i pistolety. Partyzanci przybyli do jego zabudowań w celu zakupu żywności (jajka, kura, owca). Jak podkreślił przesłuchiwany przebywali w jego domu około pół godziny, po czym wyszli „…i poszli w stronę mego brata Sebastiana GACKA, lecz nie widziałem by do niego weszli…”. W trakcie dalszego przesłuchania Walenty GACEK opowiedział zdarzenia z dnia następnego (wg pisowni oryginału): „…dowiedziałem się że w niedziele rano 24.VII.49 r. zostali ujęci przez Władze bezpieczeństwa, i w tym dniu między godzina 6-ta a 7-ma rano przyszło do mnie dwóch żołnierzy i kazali mi zabrać wiadro i żebym szedł więc ja poszedłem i po zabandażowaniu rannego kazano mi iść do domu …”.

Oficer Śledczy WUBP w Krakowie Stanisław TOMASIK we wniosku z dnia 1 sierpnia 1949 roku skierowanym do Wojskowego Prokuratora Rejonowego w Krakowie pisze o konieczności zastosowanie wobec Walentego GACKA aresztu i osadzeniu go w areszcie PUBP w Myślenicach. Postanowieniem z dnia 1 sierpnia 1949 roku prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie ppłk Piotr SMOLNICKI przychylił się do powyższego wniosku i nakazał osadzić Walentego GACKA w areszcie PUBP w Myślenicach do dnia 3 września 1949 roku „…o ile nie nastąpi przedłużenie tego terminu…”. Uzasadniając osadzenie w areszcie prokurator wojskowy napisał: „…Podejrzany GACEK Walenty w dniu 23 lipca i 24 lipca 1949 r. na terenie gromady Polana-Surówka gm. Skomielna Biała pow. Myślenice, udzielił bandzie tej swego domu na schronienie czyli melinę, gdzie członkowie bandy tej spali o czym nie zameldował w porę władzy powołanej do ścigania przestępstw zanim władza o tym się dowiedziała…”.

Śledztwo przeciwko Walentemu GACKOWI wszczęte zostało 8 sierpnia 1949 roku na wniosek Oficera Śledczego WUBP w Krakowie Stanisława TOMASIKA, który 11 sierpnia 1949 roku przesłuchiwał aresztowanego. Walenty GACEK powtórzył swoje poprzednie zeznania. Opowiedział także o wydarzeniach, jakie miały miejsce w niedzielę 24 lipca 1949 roku (wg pisowni oryginału): „…około godziny 6tej rano zbudziłem mych synów Stanisława i Władysława by poszli na grzyby do lasu. Po upływie około 20 minut do domu mego weszło kilku N.N. osobników uzbrojonych w broń palną, którzy poprosili mnie bym pozwolił im odpocząć. Żona moja nie pozwoliła im spocząć, lecz ci nie zważając na nic poszli na strych do szopy gdzie się położyli. Ja w tym czasie wstałem i wyszedłem na pole, gdzie to zostałem zaczepiony przez jednego z nich i zawrócony do mieszkania. Po upływie około 30-tu minut osobnicy poszli w stronę domu SURÓWKI Sebastiana…”.

Znamienny pozostaje fakt, że w swoim zeznani Walenty GACEK wspomina o fakcie, że „odpoczywała na strychu w jego szopie grupy N.N. osobników”. Wiele wskazuje na to, że była to „ucharakteryzowana na partyzantów” grupa UB-KBW, która przybyła na Polanę Surówki wcześniej i w zabudowaniach GACKA Walentego oczekiwała na „spotkanie z porucznikiem Henrykiem” – czyli na rozpoczęcie „właściwej akcji” zatrzymania partyzantów z Oddziału „Wiarusy”.

W dniu 11 sierpnia 1949 roku wydano „Postanowieniu o pociągnięciu do odpowiedzialności” Walentego GACKA. Podobnie jak poprzednio wymienione dokumenty i ten także sporządził UB-owski oficer śledczy Stanisław TOMASIK. W „Postanowieniu…” czytamy (wg pisowni oryginału): „GACEK Walenty w dniach 23 lipca i 24 lipca 1949 r. na terenie gromady Polana-Surówki gmina Skomielna Biała pow. Myślenice udzielał powtarzającej się pomocy członkom bandy terrorystyczno-rabunkowej pod nazwą „Wiarusy” grasującej na terenie pow. Myślenickiego i okolicy t.j. oddał im swój dom na melinę, gdzie to członkowie bandy przebywali, o czym nie zameldował w porę władzy powołanej do ścigania przestępstw zanim władza o tym się dowiedziała … na mocy powyższego, zgodnie z art.166 K.W.P.K. postanowił pociągnąć GACEK Walentego syna Wojciecha ur. 24.I.1901r. do odpowiedzialności karnej z art.14§1 Dekretu z dnia 13.VI.46r. …”.

Podobnie jak jego sąsiedzi Walenty GACEK dnia 19 sierpnia 1949 roku był przesłuchiwany przez prokuratora wojskowego kpt. Zenona GRELĘ. W zeznaniu powiedział „… w niedzielę rano znowu przyszło do mnie kilkunastu z bronią, pobyli pół godziny i poszli …”. Czas przybycia „partyzantów”, oraz ich liczba (kilkunastu) wskazuje, że była to 16 osobowa grupa UB-KBW dowodzona przez Franciszka SZLACHCICA, który w tym akcie dramatu grał rolę „mjr Macieja ze sztabu ROAK”.

Władysław SURÓWKA, to najmłodszy (24 lata) spośród zatrzymanych, przez UB na Polanie Surówki dnia 30 lipca 1949 roku. Wiek nie dawał mu jednak w tym wypadku pozycji uprzywilejowanej. Podobnie jak sąsiedzi został przesłuchany w dniu zatrzymania. Przesłuchiwał go sam szef myślenickiego UB – Edward MAZGAJ. Przesłuchiwany Władysław SURÓWKA zaprzeczył jakoby znał aresztowanych przez grupę UB-KBW członków Oddziału Partyzanckiego „Wiarusy”. W swoich pytaniach UB-owiec próbował podstępem wydobyć od przesłuchiwanego przyznanie się do jego kontaktów z Podziemiem Niepodległościowym. Władysław SURÓWKA zaprzeczał także temu, że dnia 23 lipca 1949 roku rozmawiał z członkami Oddziału Partyzanckiego „Wiarusy”. Jak powiedział jego kontakt z partyzantami w tym dniu ograniczył się jedynie do uzyskania od nich zezwolenia na wyjście z obejścia „z krowami na pastwisko”. Przesłuchiwany podkreślił, że po jego powrocie do domu „około godzin południowych”, partyzantów już tam nie zastał. Opisując wydarzenia z niedzieli 24 lipca 1949 roku SURÓWKA Władysław powiedział (wg pisowni oryginału): „… Jak mi jest wiadomem w niedzielę rano było to 24.VII.1949 r. że jakieś wojsko było w naszej wiosce lecz ilu ich było to mi nie jest wiadomem ponieważ ich nie widziałem tylko słyszałem od ludzi jak mówili że jacyś żołnierze byli zaraz z rana …”.

Szef PUBP w Myślenicach Edward MAZGAJ w dniu 1 sierpnia 1949 roku skierował do Prokuratury Rejonowej w Krakowie wniosek o zastosowanie wobec Władysława SURÓWKI aresztu, podkreślając konieczność osadzenia zatrzymanego w areszcie PUBP w Myślenicach. Podobnie jak to miało miejsce w poprzednich przypadkach prokurator wojskowy z Krakowa ppłk Piotr SMOLNICKI do wniosku UB-owca przychylił się i zastosował wobec zatrzymanego SURÓWKI Władysława areszt do dnia 1 września 1949 roku „… o ile nie nastąpi przedłużenie tego terminu…”. W prokuratorskim uzasadnieniu „Postanowienia…” czytamy (wg pisowni oryginału): „… podejrzany SURÓWKA Władysław w dniu 23.VII.1949 r. otrzymał wiarygodną wiadomość o członkach bandy terrorystyczno-rabunkowej „Wiarusy” grasujących na terenie pow. Myślenickiego i okolicy wiedząc że członkowie tej bandy przebywają na terenie gromady Surówka jak również w domu jego ojca SURÓWKI Jana nie zawiadomił o tym w porę władzy powołanej do ścigania przestępców zanim się o tym władza dowiedziała …”.

Śledztwo przeciwko Władysławowi SURÓWCE wszczęte zostało 8 sierpnia 1949 roku na wniosek Oficera Śledczego WUBP w Krakowie Stanisława TOMASIKA. Wspomniany wyżej UB-owiec przesłuchał aresztowanego dnia 11 sierpnia 1949 roku. W trakcie przesłuchania Władysław SURÓWKA powtórzył swoje wcześniejsze zeznania podkreślając, że (wg pisowni oryginału) „… do nas do domu nigdy nie przychodziła żadna banda, jak również i do naszych sąsiadów … Po raz pierwszy i ostatni widziałem członków bandy w dniu 23 lipca 1949 r. było to w sobotę. W/w dniu około godziny 7-mej rano do domu naszego w Polanie-Surówki pow. Myślenice, przyszło 4-ch N.N. osobników z bronią palną ubranych w mundury W.P. którzy weszli do mieszkania i prosili by im mamusia sprzedała jajek, lecz mamusia im nie chciała sprzedać wymawiając się tym, że będziemy stawiali dom to jajka potrzebne nam są dla robotników. Wtedy pytali czy już dojone są krowy by im sprzedać mleka. Mamusia odpowiedziała, że krowy jeszcze nie dojone i trzeba je doić. Wobec czego siostry moje Rozalia i Anna wzięły wiadro i poszły do obory doić krowy. Czy mamusia po wydojeniu krów da im mleka tego nie mogę powiedzieć ponieważ wygnałem krowy na pastwisko do lasu …”. Przesłuchiwany powtórzył także, że otrzymał od partyzantów zezwolenie na wyjście z krowami na pastwisko. Dodał, że partyzant „…powiedział do mnie bym o tym że naszym mieszkaniu są nikomu nie mówił …”.

Na dzień 11 sierpnia 1949 roku datowane jest „Postanowieniu o pociągnięciu do odpowiedzialności karnej” Władysława SURÓWKI. Podobnie jak w przypadku wcześniej wymienionych gospodarzy z Polany Surówki „Postanowienie …”, to także sporządził UB-owski oficer śledczy Stanisław TOMASIK. W „Postanowieniu…” dotyczącym Władysława SURÓWKI czytamy, że wymieniony (wg pisowni oryginału): „… w dniu 23 lipca 1949 r. otrzymał wiarygodną wiadomość o członkach bandy terrorystyczno-rabunkowej pod nazwą „Wiarusy” grasującej na terenie pow. Myślenickiego i okolicy, wiedząc że członkowie tej bandy przebywają na terenie gromady Polana-Surówki jak również w domu jego ojca SURÓWKI Jana nie zawiadomił w porę władzy powołanej do ścigania przestępstw zanim władza o tym się dowiedziała … na mocy powyższego, zgodnie z art.166 K.W.P.K. postanowił pociągnąć SURÓWKA Władysław syna Jana ur. 12.I.1925 r. do odpowiedzialności karnej z art.18§1 Dekretu z dnia 13.VI.46 r. …”.

Dnia 19 sierpnia 1949 roku przesłuchiwał Władysława SURÓWKĄ prokurator wojskowy kpt. Zenon GRELA. Przed prokuratorem wojskowym przesłuchiwany powtórzył jedynie swoje wcześniejsze zeznania.

Gromadząc materiał dowodowy przeciwko gospodarzom z Polany Surówki funkcjonariusze WUBP w Krakowie wielokrotnie przesłuchiwali aresztowanych członków Oddziału Partyzanckiego „Wiarusy”. Przesłuchania te miały miejsce w dniach 27 – 29 lipca 1949 roku. Na podstawie tych zeznań poznać można przebieg „ostatnich dni na wolności”, jakie były udziałem partyzantów, oraz wydarzeń z 23 i 24 lipca 1949 roku, które doprowadziły do ich ujęcia przez komunistyczne organy bezpieczeństwa. W przesłuchaniach tych partyzanci podkreślają, ze „z gościnności mieszkańców Polany Surówki skorzystali zmuszeni przez okoliczności”, oraz że gazdowie Polany nie utrzymywali z nimi kontaktów. Nie wiadomo czy tak było naprawdę, czy tylko w ten sposób starali się chronić swoich współpracowników.

Stanisław JANCZY „Prut” (rocznik 1923), przesłuchiwany przez „…CAPIGA Henryk oficer śledczy WUBP w Krakowie…” dnia 27 lipca 1949 roku zeznaje (wg pisowni oryginału): „… W sobotę rano 23 lipca 1949 r. przybyliśmy wszyscy z Rabki z meliny … do gospodarza nieznanego mi nazwiska. Do tego gospodarza w ogóle nie szliśmy gdyż my szli pod las do łącznika, lecz padał duży deszcz więc zmuszeni byliśmy wejść do gospodarza. Do tego gospodarza zaszliśmy po południu około godz. 16-tej i wszyscy uzbrojeni weszliśmy do mieszkania, siedliśmy od razu na krzesłach, nie mówiąc nic gospodarzowi … Gospodarz ten mówił do nas żebyśmy poszli od niego gdyż u niego niema gdzie siedzieć i on się boi, żeby potem nie siedział. My na te słowa nic nie odpowiedzieli temu gospodarzowi a siedzieliśmy dalej w mieszkaniu. U tego gospodarza siedzieliśmy do wieczora a następnie wyszliśmy i udali się do drugiego gospodarza, również nam nie znanego, a następnie udaliśmy się na spotkanie do lasu do naszego łącznika. Po spotkaniu się z łącznikiem ten posłał zaraz po wódkę i wino, tak że w lesie wypiliśmy wino a wódkę zabraliśmy i udaliśmy się znów do tego gospodarza, gdzie byliśmy poprzednio … Łącznik uczył nas śpiewać po angielsku, zaś JANKOWSKI, ZAGATA Leon i MACHAŁA Henryk śpiewali nasze piosenki partyzanckie o partyzantach …”.

W zeznaniach „Prut” podkreśla, że wybór miejsc postoju oddziału był przypadkowy. Ze względu na swą lokalizację i znaczne oddalenie Polany Surówki od innych miejscowości (Mszana Dolna, Rabka, Skomielna Biała, Naprawa i Tenczyn) partyzanci czuli się niezagrożeni szybką interwencja komunistycznych organów bezpieczeństwa. Dodatkowo „Wiarusy” znali też doskonale lasy w masywie Lubonia Wielkiego.

W zeznaniu złożonym dnia następnego przed tym samym przesłuchującym oficerem WUBP w Krakowie Stanisław JANCZY opowiedział o przebiegu wydarzeń w nocy z 23 na 24 lipca 1949 roku, oraz o okolicznościach aresztowania „Wiarusów” w niedzielę 24 lipca 1949 roku (wg pisowni oryginału): „… na tej słomie wszyscy spaliśmy do rana, trzymając koło stodoły wartę, rano obudził nas JANKOWSKI Jan i powiedział że przyjechał major wstawajcie, więc wstaliśmy piliśmy wódkę a następnie zostaliśmy aresztowani w domu tego gospodarza na strychu …”.

Jan JANKOWSKI „Groźny” (rocznik 1925) zeznawał dwukrotnie dnia 27 lipca 1949 roku. Przesłuchującym w obydwu przypadkach był „… ABAKUMOW Tadeusz oficer śledczy WUBP w Krakowie…”. W swoim zeznaniu „Groźny” opowiedział o pierwszym swoim pobycie „u gazdy w pobliżu Rabki we wsi Surówki”. Wg przesłuchiwanego zdarzenie to miało miejsce w lipcu 1949 roku. Czterej partyzanci i towarzyszący im „porucznik Henryk” przybyli do zabudowań jednego z gospodarzy na Polanie Surówki, gdzie zakupili prowiant (jajka i mleko). U gospodarza tego partyzanci przebywali około czterech godzin. W tym czasie (wg pisowni oryginału): „…porucznik dał 1000 zł na wódkę, którą kupił syn gospodarza w sklepie … Wypiliśmy te wódkę, gospodarz domu też wypił jeden kieliszek wódki z nami …”. W dalszej części protokołu czytamy o okolicznościach aresztowania „Wiarusów” – 24 lipca 1949 roku. „Groźny” zeznaje, że jedynie „Lech” znał wcześniej gospodarza z Polany Surówki, który przygotował posiłek partyzantom.

W trakcie swojego drugiego przesłuchania z tego samego dnia Jan JANKOWSKI opowiedział o okolicznościach pobytu partyzantów na Polanie Surówki w dniu 23 lipca 1949 roku. W protokole „Groźny” opisał uzbrojenie partyzantów oraz przebieg ich pobytu w zabudowaniach „nieznanego mu gospodarza we wsi Surówka”. Partyzant zeznał (wg pisowni oryginału): „… weszliśmy za MACHAŁA Henrykiem do mieszkania. MACHAŁA powiedział, ze jesteśmy partyzantami. Chcieliśmy coś zjeść, ale nie miał nic, wobec tego jedna z jego córek … nalała nam po garnuszku słodkiego mleka, które wypiliśmy, przygryzając swój chleb. Posiedzieliśmy u tego gospodarza w kuchni do południa, rozmawialiśmy z gospodarzem i żartowaliśmy z córkami jego … Więcej razy u tego gospodarza nie byliśmy. … Od tego gospodarza udaliśmy się bez jego wiedzy do następnego sąsiada nieznanego mi…” .

Po raz kolejny Jan JANKOWSKI „Groźny” był przesłuchiwany w sprawie pobytu partyzantów na Polanie Surówki następnego dnia – 28 lipca 1949 roku. Przesłuchującym był ponownie UB-owiec – Tadeusz ABAKUMOW. „Groźny” po raz kolejny rozpytywany był o szczegóły pobytu partyzantów na Polanie Surówki w sobotę 23 lipca 1949 roku. Zeznał, że wraz z pozostałymi partyzantami „odwiedzili kolejne dwa domy na Polanie Surówki. U gospodarzy chcieli zakupić prowiant dla siebie.” W gospodarstwach tych przebywali od godziny czternastej około pół godziny, po czym „odeszli w las”, gdzie mieli umówione spotkanie z „porucznikiem Henrykiem”, z którym udali się „…do gospodarza pod lasem, którego nazwiska nie znam…”.

Leon ZAGATA „Złom” (rocznik 1925) zeznawał dwukrotnie 28 lipca 1949 roku. Przesłuchiwał go Tadeusz ZIARKO – porucznik WUBP w Krakowie. „Złom” zeznał (wg pisowni oryginału): „…W m-cu lipcu 49 r. … byliśmy na kwaterze w miejscowości Surówce … u nieznanego mi gospodarza, przebywając przez okres dwóch godzin otrzymując od nieznanego nam gospodarza żywność. W czasie naszej bytności u ów gospodarza, gdzie weszliśmy przypadkowo, gospodarz był obecny i wiedział kto my jesteśmy, a więc, że z lasu, ponieważ jemu mówiliśmy i widział u nas równie i broń palną. Przed odejściem powiedzieliśmy ów gospodarzowi, ażeby nie meldował o naszej bytności w jego mieszkaniu, po upływie jednego dnia…”.

Do drugiego protokołu z tego samego dnia „Złom” zeznał o okolicznościach pobytu partyzantów na Polanie Surówki dnia 23 lipca 1949 roku (wg pisowni oryginału): „…ja wraz z MACHAŁĄ Henrykiem poszedłem kupić mleka do miejscowości Surówki do nieznanego mi gospodarza, uzbrojeni w broń palną, oświadczyliśmy N.N. gospodarzowi, że jesteśmy z lasu i chcemy, ażeby nam sprzedał mleka, na co N.N. gospodarz odpowiedział, że mleka niema i nic wówczas od tego gospodarza nie otrzymaliśmy. U N.N. gospodarza byliśmy parę minut, co następnie wyszliśmy i więcej tam już nie byliśmy… Po wyjściu od N.N. gospodarza poszliśmy do sąsiedniego domu, również za mlekiem i tam też mleka nie kupiliśmy, i żadnego posiłku też nie dostaliśmy, zastając tylko w mieszkaniu dzieci i matkę … Byliśmy również uzbrojeni w broń palną, lecz wiedziała N.N. kobieta co my jesteśmy, to nie jest mi wiadomym, ponieważ myśmy jej nie mówili i więcej tam nie byliśmy …”.

Henryk MACHAŁA „Lech” (rocznik 1928) zeznawał 29 lipca 1949 roku. Przesłuchiwał go Jan ZBOROWSKI – porucznik WUBP w Krakowie. „Lech” zeznał (wg pisowni oryginału): „… Z początkiem maja lub końcem kwietnia 1948 … przyszliśmy do jednego z domów znajdujących się na osiedlu tak zwanym Surówka – Kszysiówka pod górą Luboń koło Rabki. Gospodarz do którego przyszliśmy nazywa się SURÓWKA imienia nie pamiętam. Gospodarzowi temu przedstawiliśmy się jako partyzanci. … przez dzień nie byliśmy w jego domu a tylko leżeliśmy w pobliżu jego domu w lesie. U gospodarza tego posiedzieliśmy chwile w mieszkaniu celem odpoczynku oraz porozmawialiśmy z nim na ogólne tematy. Czy gospodarz ten dał nam jeść czy też mieliśmy swoje nie przypominam sobie … ponownie przyszliśmy do tego gospodarza w drugiej połowie lipca 1949, kilka dni przed naszym aresztowaniem u którego przebywaliśmy około trzy godziny. Kupiliśmy sobie u tego gospodarza jajek które nam ugotował i u niego spożyliśmy. Posłaliśmy także wtedy jego syna po wódkę którą wypiliśmy z tym gospodarzem, po kilku dniach byliśmy ponownie u tego gospodarza  i w nocy zostaliśmy aresztowani …”.

Oprócz aresztowanych partyzantów UB-owcy przesłuchali także sąsiadów zatrzymanych mieszkańców Polany Surówki. Dnia 30 lipca 1949 roku oficer śledczy WUBP w Krakowie Alojzy GAŁUSZKA przesłuchiwał mieszkańca „Polany Dolnej” Stanisława BOŚNIAKA (ur. 1902), który zeznał (wg pisowni oryginału): „…W dniu 24.VII.49 r. w godzinach rannych zbierałem się wraz z żoną do kościoła, w międzyczasie przyszła do mego domu Rozalia SURÓWKA c. Jana która w trakcie rozmowy ze mną i żoną oświadczyła że właśnie w tym dniu przed przyjściem Rozalii do mnie widziała jakiś osobników chodzących w mundurach obok któregoś domu sąsiadującego z domem Rozalii SURÓWKA lecz obok którego domu chodzili nieznani osobnicy ubrani w mundury tego mi Rozalia nie mówiła ani też ja je się nie pytałem. Jak również Rozalia nie mówiła mi ile tych osobników ubranych w mundury było …”.

Szef PUBP w Myślenicach Edward MAZGAJ przesłuchał dnia 2 sierpnia 1949 roku mieszkańca „Polany Górnej” Jana GACKA (ur. 1929), który zeznał (wg pisowni oryginału): „…w lipcu 1949 r. było to 20-go we środę przyszli członkowie bandy do ob. SURÓWKI Sebastiana zam. Skomielna Biała (Polana) pow. Myślenice gdzieś w godzinach popołudniowych lecz jak długo przebywali to mi nie jest wiadomym. Członkowie tej bandy posiadali broń palną ubrani byli po wojskowemu i ilu członków tej bandy było u SURÓWKI Sebastiana to mi nie jest wiadomem ponieważ ich nie widziałem tylko mówił mi o tym sam SURÓWKA Sebastian. Jak mi jeszcze jest wiadomem członkowie tej bandy przebywali u ob. GACKA Sebastiana zam. Skomielna Biała (Polana) pow. Myślenice gdzie przyszli z soboty na niedziele po północy około godziny 2-giej lecz ilu ich było to mi nie jest wiadomem. Tylko gdy wstałem rano w niedzielę było to 24 lipca 1949 r. że u GACKA Sebastiana zostało 2 członków tej bandy aresztowanych przez władze, i członkowie tej bandy ubrani byli po wojskowemu oraz posiadali ze sobą broń lecz jaka ta broń była to nie wiem ponieważ się na broni nie znam. Więcej w tej sprawie nie mogę zapodać ponieważ więcej nie wiem …”.

Stanisław TOMASIAK oficer śledczy WUBP w Krakowie przygotował „Akt oskarżenia” przeciwko osadzonym mieszkańcom Polany Surówka. W dokumencie tym czytamy (wg pisowni oryginału): „… W toku śledztwa ustalono, że na terenie województwa krakowskiego, a zwłaszcza Podhala i pow. myślenickiego od wiosny 1945 r. grasowała banda terrorystyczno-rabunkowa stanowiąca ugrupowanie N.S.Z. z zorganizowana przez nieżyjącego już KURASIA Józefa ps. „OGIEŃ”, mająca na celu przemocą zmienić ustrój Państwa Polskiego, przez dokonywanie gwałtownych zamachów i morderstw na funkcjonariuszach U.B. i M.O. działaczy demokratycznych, oraz napadów rabunkowych na instytucje państwowe i samorządowe … W miesiącach letnich 1947 r. … z powrotem zorganizowali bandę pod nazwą „WIARUSY” która grasowała na terenie Podhala i pow. myślenickiego, gdzie dokonali szeregu morderstw i rozbojów na funkcjonariuszach U.B. i M.O. członków partii politycznych. Banda ta działała bezkarnie dlatego, że szereg osób mimo że znała niektórych członków tej bandy, wiedziało gdzie członkowie bandy tej przebywali nie doniosło o tym w porę władzy powołanej do ścigania przestępstw, lecz przeciwnie szli tej bandzie na rękę, przez co banda ta utrzymała się w terenie pow. myślenickiego a w szczególności w gromadzie Polana-Surówki, gdzie ludność tej gromady sprzyja członkom bandy, udziela im pomocy w postaci noclegu i pożywienia, ostrzega przed aresztowaniem i ściśle z nimi współpracowała. Do ludzi tych należał oskarżony SURÓWKA Sebastian … drugi oskarżony to GACEK Sebastian … trzecim oskarżonym to GACEK Walenty …czwarty oskarżony to SURÓWKA Władysław…”.

W akcie oskarżenia UB-owiec przytacza ustalenia śledztwa, jakie zgromadziły organy bezpieczeństwa przeciwko poszczególnym osobom.

W dniu 26 sierpnia 1949 roku Rejonowa Prokuratura Wojskowa w Krakowie wydała „Postanowienie o częściowej zmianie i zatwierdzeniu aktu oskarżenia”. Prokurator wojskowy „po zapoznaniu się z aktami sprawy” napisał (wg pisowni oryginału): „… wszystkie istotne okoliczności sprawy zostały w postępowaniu przygotowawczym wyjaśnione, akt oskarżenia oparty jest na ustaleniach i materiale faktycznym postępowania przygotowawczego…” utrzymał „w mocy” oskarżenie przeciwko Sebastianowi SURÓWCE, Sebastianowi GACKOWI i Władysławowi SURÓWCE, zmienił kwalifikację prawną czynów, o które oskarżono Walentego GACKA. Prokurator oskarżył go o przestępstwo z art.18 §1 („…Kto otrzymawszy wiarygodną wiadomość o przestępstwie określonym w art. 1,3,4,7,13 lub 14 niniejszego dekretu albo w art. 85-88 kodeksu karnego Wojska Polskiego, nie zawiadomi natychmiast o tym władzy, powołanej do ścigania przestępstw, podlega karze więzienia do lat 5…”). „Postanowienie …” podpisał „Podprokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie kpt. GRELA Zenon”. Od tej pory Sprawa karna mieszkańców Polany Surówki będzie nosić tytuł: „sprawa przeciwko SURÓWKA Sebastian i towarzysze”. W tym czasie aresztowani „gospodarze” przebywali w „Więzieniu Centralnym w Krakowie przy ulicy Montelupich”.

Rodziny osadzonych podjęły starania o udzielenie im pomocy prawnej. Pomimo ciężkiej sytuacji materialnej wynajęci zastali adwokaci, którzy mieli reprezentować oskarżonych w trakcie zbliżającej się rozprawy przez Sądem Wojskowym.

Sebastiana SURÓWKĘ reprezentował mecenas Jan MOTAK – (adwokat i obrońca wojskowy, biuro na ul. Floriańskiej pełnomocnictwo dla w/w prawnika podpisał w imieniu osadzonego Sebastiana SURÓWKI – Jan SURÓWKA). Dr Hieronim KRUG (absolwent II Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie, obrońca wojskowy, biuro na ul. Starowiślnej) reprezentował Sebastiana GACKA, Walentego GACKA i Władysława SURÓWKĘ. Upoważnienia dla prawnika podpisały żony: Sebastiana GACKA – Maria, Walentego GACKA – Wiktoria i matka Władysława SURÓWKI – Magdalena (niepiśmienna – trzema krzyżykami). Stosowne pełnomocnictwa dla prawników z datą 2 września 1949 roku podpisali także osadzeni w „Więzieniu Centralnym” oskarżeni.

Dnia 3 września 1949 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie wydał „Arkusz zarządzeń”, w którym ustalono datę rozpoczęcia procesu przeciwko „SURÓWCE Sebastianowi i towarzyszom” na 12 września 1949 roku. Do orzekania w procesie wyznaczono skład: przewodniczący – kpt. Jan KOŁODZIEJ, ławnicy – st. strzelec Zbigniew SADŁOWSKI i st. strzelec Eugeniusz GŁAZEWSKI. Ławnicy byli żołnierzami 5. pułku wojsk Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego stacjonującego w Krakowie.

Nadmienić należy, że Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego była to specjalna formacja wojskowa, wzorowana na sowieckim NKWD podporządkowana z uwagi na cele działań ministrowi bezpieczeństwa publicznego (1945-1954) a następnie ministrowi spraw wewnętrznych, powołana uchwałą Krajowej Rady Narodowej z dnia 25 maja 1945 roku do walki z Polskim Podziemiem Niepodległościowym. Zadaniem wojsk KBW było zapewnienie porządku wewnętrznego niezbędnego do wprowadzenia w życie decyzji tzw. aparatu władzy ludowej – tym celu do 1953 KBW uczestniczyło w akcjach przeciwko podziemiu antykomunistycznemu, prowadziło pacyfikacje wsi popierających Polskie Stronnictwo Ludowe i oddziały partyzanckie, w okresie kampanii przed sfałszowanymi przez komunistów: referendum ludowym z 1946 i wyborami do Sejmu Ustawodawczego w 1947, powołano tzw. Grupy Ochronno – Propagandowe, które wspólnie z UB prowadziły m.in. akcję propagandowo-dezinformacyjną mającą na celu skompromitowanie PSL w oczach społeczeństwa. KBW prowadziło także ochronę przymusowego ściągania kontyngentów żywnościowych na wsi i ochronę kierujących tą akcją tzw. komisji skupu płodów rolnych.

Także dnia 3 września 1949 roku odczytany został osadzonym w więzieniu przy ulicy Montelupich „Akt oskarżenia”, odczytał go sekretarz sądu chorąży Józef MARSZAŁ.

W dniu 12 września 1949 roku, o godzinie 9.00 rozpoczął się proces oskarżonych mieszkańców Polany Surówki. Rozprawa była jawna, oskarżonych reprezentowali upoważnieni prawnicy: dr Hieronim KRUG i adwokat dr Jan MOTAK.

Po odczytaniu „Aktu oskarżenia” wszyscy oskarżeni przyznali się do winy. Sebastian SURÓWKA przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia – powtórzył swoje wcześniejsze zeznania składane w śledztwie. Składając wyjaśnienia dodał także (wg pisowni oryginału): „… że pierwszy raz w środę grożono mi śmiercią całej rodziny, gdybym zameldował. … Nie meldowałem, bo się bałem gróźb. Zaznaczam, że w trakcie picia wódki w sobotę ten cywil porucznik mówił mi abym się nie bał, gdyż nie zostanę aresztowany, bo on jest z U.B. … w maju 1948 roku nie wiedziałem, że oni osobnicy są bandytami … Gdybym w maju wiedział, że to bandyci nie dałbym mleka, dlatego, że ja nie chciałem im w żadnym wypadku pomagać. Sołtys mówił, że należy meldować jeśli ktoś przebywa dłuższy czas. Ja mając 7 km do posterunku nie meldowałem o krótkim pobycie osobników. W lesie, gdzie ja mieszkam jest tylko sześć domów i schronisko, do którego różni ludzie przychodzą …”.

Ze złożonego przed Sądem „wyjaśnienia” wynikać by miało, że „doświadczony agent bezpieki”, jakim był „porucznik Henryk” zdemaskował się w trakcie „imprezy alkoholowej” przed nieznanym sobie gospodarzem, tym samym narażając na niepowodzenie „starannie przygotowywaną przez długi czas akcję przeciwko bandytom”. Ta część zeznania Sebastiana SURÓWKI, wydaje się mało prawdopodobna, gdyż agent „swoim pijackim wynurzeniem” narażał się na śmierć z ręki partyzantów, jeśliby „gospodarz”, z którym rozmawiał „wspomniał przypadkiem” partyzantom o swojej rozmowie z „porucznikiem”. Niemniej zeznanie to stanowiło pewną linię obrony oskarżonego.

Sebastian GACEK przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia – powtórzył swoje wcześniejsze zeznania składane w śledztwie. Składający wyjaśnienia dodał także, że (wg pisowni oryginału): „… rano przyszło do mnie do mieszkania około 15 żołnierzy, polecili mi gotować kawę. Nadmieniam, że między tymi byli również ci osobnicy, którzy spali w stodole. Część była z bronią, część bez broni. Kiedy wyszedłem do stajni w tym czasie ci, którzy spali w stodole zostali aresztowani … Przewodniczący odczytuje … wyjaśnienia osknego złożone w śledztwie, a oskony nie potrafi wytłumaczyć różnicy zeznań w śledztwie a na rozprawie…”.

Z wyjaśnień Sebastiana GACKA wynika bowiem, że do jego mieszkania weszła część grupy UB-KBW, która następnie dokonała aresztowania „Wiarusów”.

Walenty GACEK przyznał się do winy, a składając wyjaśnienia – powtórzył swoje wcześniejsze zeznania składane w śledztwie. Walenty GACEK dodał (wg pisowni oryginału): „… w niedzielę rano znowu przyszło do mnie kilkunastu osobników, których część była uzbrojona. Byli u mnie około pół godziny i odeszli w stronę SURÓWKI Sebastiana i Jana. O tem, że to są bandyci dowiedziałem się dopiero w niedzielę, kiedy dwóch z nich pobitych myłem. … Przewodniczący odczytuje zeznania złożone w śledztwie a oskony zaprzecza, aby wiedział, że byli to członkowie bandy a dopiero dowiedział się w niedzielę. O tem, że to „Wiarusy” nie było mowy…”.

Władysław SURÓWKA przyznał się do winy. Składając wyjaśnienia powtórzył swoje zeznania, jakie złożył w śledztwie. Zeznania te uzupełnił oświadczając, że (wg pisowni oryginału): „W dniu 23.VII.1949 r. byłem w domu swego ojca w Polanie. Rano w tymże dniu przyszło do mieszkania ojca czterech żołnierzy uzbrojonych w broń palną … nie meldowałem o tym wypadku, ponieważ sołtys mówił, że należy władzy meldować, jeśli ktoś przebywa dłuższy czas. Po powrocie do domu już nikogo nie zastałem …”. W zeznaniach Władysława SURÓWKI widoczna jest pełna dezinformacja, w jakiej utrzymywani byli przebywający w areszcie, a następni w więzieniu aresztowani mieszkańcy Polany Surówki. Nawet będąc na sali rozpraw na swoim własnym procesie w dalszym ciągu nie zdawali sobie sprawy ze skali manipulacji, jakiej dokonało UB.

„Kto przyjaciel, kto wróg” na to pytanie zapewne próbowali sobie odpowiedzieć, zeznając przed UB, a teraz stojąc przed sadem mieszkańcy Polany.

Następnie odczytano zeznania nieobecnych świadków oskarżenia oraz protokoły z przeprowadzonych rewizji w domach aresztowanych i ich rewizji osobistych. Obrońca Sebastiana SURÓWKI złożył wniosek o (wg pisowni oryginału): „… przeprowadzenie wywiadu w P.U.B.P. Myślenice, dla ustalenia nazwiska owego porucznika »Henryka«, który w dniu 23.VII.1949r. został aresztowany w gromadzie Skomielnej Białej, czterech bandytów świadków wyszczególnionych w akcie oskarżenia na okoliczność, że do tego aresztowania użył pomocy oskarżonych SURÓWKI Sebastiana i GACKA Sebastiana oraz ich zabudowań. Obrona oskarżonego GACKA Sebastiana, Walentego i SURÓWKI Władysława wnosi o przesłuchanie w charakterze świadka sołtysa BALA Jana, na okoliczność, że niejasno pouczył mieszkańców wsi o ich obowiązkach. Sąd po naradzie na miejscu, postanowił oddalić wnioski obrony, bowiem u oskarżonych SURÓWKI Sebastiana i GACKA Sebastiana członkowie bandy przebywali nie jeden raz a przewód sądowy nie wykazał, że współpracowali ono z porucznikiem »Henrykiem« …”. Sąd nie uznał za zasadny także drugiego z wniosków obrony uznając, że obywatele „nie mogą się zasłaniać” nieznajomością prawa.

Na zakończenie przewodu obrońcy oskarżonych złożyli wnioski: Sebastiana SURÓWKI o uniewinnienie, lub najniższy wymiar kary w zawieszeniu, Sebastiana GACKA, Walentego GACKA i Władysław SURÓWKI – o uniewinnienie. Oskarżeni również zwrócili się do Sądu o uniewinnienie. Wyrok ogłoszono tego samego dnia – 12 września 1949 roku o godzinie 15.00.

Sąd uchylił środek zapobiegawczy – areszt tymczasowy w stosunku do Władysława SURÓWKI. Przewodniczący (wg pisowni oryginału): „…zarządza natychmiastowe wypuszczenie go na wolność … zaś do pozostałych skazanych środek zapobiegawczy areszt tymczasowy utrzymuje się w mocy…”. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie „Wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej … orzeka: I. SURÓWKA Sebastian, s. Franciszka, jest winien … skazuje się go … na karę więzienia przez 5 (pięć) lat z utratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych w myśl ust. 49 §2 cyt. Dekretu, na okres 2 (dwóch) lat. …II. GACEK Sebastian, s. Wojciecha, jest winien … skazuje się go … na karę więzienia przez 2 (dwa) lata. III. GACEK Walenty, s. Wojciecha, jest winien … skazuje się go … na karę więzienia przez 1 (jeden) rok i 6 (sześć) miesięcy. IV. SURÓWKA Władysław, s. Jana, jest winien … a w myśl art.18 §5 cyt. Dekretu uwalnia się go od kary …”.

Cytowany paragraf na podstawie, którego „uwolniono od kary” Władysława SURÓWKĘ brzmi: „Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary lub nawet od kary uwolnić tego, kto zaniecha zawiadomienia z obawy przed odpowiedzialnością karną, grożącą jemu samemu lub jego małżonkowi, krewnym w linii prostej lub rodzeństwu …”.

W „Uzasadnieniu” Sąd napisał między innymi, że (wg pisowni oryginału): „… Oskarżeni … przyznali się do tego, że przebywali u nich w domu w opisanym wyżej czasie jacyś uzbrojeni osobnicy i bronili się, że nie wiedzieli, iż mają do czynienia z członkami bandy rabunkowej. Wyjaśnieniom tym składającym się na obronę osknych Sąd nie dał wiary, nie ulega bowiem wątpliwości, że oskni zdawali sobie sprawę czyje przyjmują odwiedziny, a że mają do czynienia z członkami bandy wskazywał również na to podejrzany sposób zachowania się tych osobników …”. W cytowanym „Uzasadnieniu” Sąd podał także, iż utrzymano w mocy „podstawę prawną” oskarżenia Sebastiana SURÓWKI. Zmieniony został natomiast „paragraf”, na podstawie, którego skazano Sebastiana GACKA – na art.18 §1, podobnie postąpiono w przypadku Walentego GACKA, któremu także zarzucono przestępstwo z w/w „paragrafu”.

Już 19 września 1949 roku dr Jan MOTAK – obrońca Sebastiana SURÓWKI złożył za pośrednictwem Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie „Skargę rewizyjną” do Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie. Podobne „Skargi…” złożył dr Hieronim KRUG w imieniu Sebastiana GACKA i Walentego GACKA.

Obrońca Sebastiana SURÓWKI zarzucił Sądowi I Instancji naruszenie obowiązujących przepisów, wnosił o uchylenie wydanego w dniu 12 września 1949 roku wyroku, oraz przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia, ponadto „ze względu na uchybienia prawne” o warunkowe zawieszenie odbywania kary. W uzasadnieniu „Skargi Rewizyjnej” czytamy (wg pisowni oryginału): „… w maju 1948 r. przyszło do jego domu (SURÓWKI Sebastiana – przyp. autora) siedmiu uzbrojonych żołnierzy, którzy prowadzili byka ze sobą. Na żądanie podał im oskarżony 2 litry mleka do wypicia i ci odeszli. … Oskarżony przypuszczał i przyjął w chwili podawania tymże mleka, że ma do czynienia z żołnierzami, gdyż bandyci nie rekwirują bydła i z nim nie chodzą. …”. W dalszej części „Skargi…” obrońca przytacza przebieg rzekomej rozmowy Sebastiana SURÓWKI z „porucznikiem Henrykiem”, w trakcie, której agent bezpieki miał zdemaskować się przed gospodarzem (wg pisowni oryginału): „… będąc sam na sam z oskarżonym oświadczył: »gospodarzu nic się wam nie stanie, ja jestem z UB« i prosił oskarżonego, by gdy przyjdą żołnierze nad ranem połączył ich z nimi … Oskarżony doprowadził zgodnie z poleceniem »por. Henryka« około 20 żołnierzy do stodoły około godziny 6-tej rano i następnie zostało natychmiast z owej grupy pięciu, nocującej w stodole, skutych 4-ch bandytów a piątego owego cywila, nazywanego por. Henrykiem podnosili żołnierze z UB w górę z okrzykiem »niech żyje nasz porucznik« oczywiście z uciechy, że tak sprytnie podszedł bandytów i umożliwił ich ujęcie … Ta okoliczność jako istotna winna być ustalona, gdyż po jej zbadaniu okaże się, że oskarżony pomagał władzom w ujęciu bandytów … Powyższa okoliczność przemawiająca za oskarżonym powinna być uwzględniona przez władze prowadzące dochodzenie jak również przez sądy … Okoliczność taka winna być zbadana z urzędu a nie tylko na wniosek. Tymczasem Sąd orzekający niesłusznie odmówił wnioskowi obrony o zbadanie tej okoliczności. Winien być przeprowadzony dowód z owego porucznika, chociażby przy zachowaniu tajności rozprawy …”.

Podsumowując dr Jan MOTAK pisze o trudnej sytuacji rodzinnej i materialnej skazanego, jego ciężkiej pracy na położonym w górach, pośród lasów gospodarstwie rolnym o małym areale. Mecenas podkreśla ze osadzony jest „chłopem małorolnym”, któremu władza nie była w stanie zapewnić bezpieczeństwa ze względu na lokalizację jego gospodarstwa oddalonego 8 kilometrów od najbliższego posterunku MO.

„Skargi rewizyjne” sporządzona przez dr Hieronima KRUGA w imieniu Sebastiana GACKA i Walentego GACKA nie podważają zasadności zaskarżonego wyroku, adwokat w imieniu osadzonych pisze jedynie „o karze niewspółmiernej do przewinienia” i wnosi i jej złagodzenie do najniższej, lub zawieszeniu jej wykonania.

W „Skardze…” napisanej w imieniu Sebastiana GACKA dr Hieronim KRUG podkreśla starszy wiek skazanego, jego analfabetyzm, fakt, że jest on ojcem licznej rodziny. Zwraca też uwagę na znaczne oddalenie prowadzonego przez niego gospodarstwa rolnego od zabudowań wsi i najbliższego posterunku MO. Mecenas podkreśla, że warunki życia miały wpływ na postawę osadzonego, a orzeczona wobec niego kara uderza przede wszystkim w jego liczną rodzinę i małe dzieci. W „Skardze …” adwokat zwraca uwagę, że skazany, z obawy o los swojej rodziny nie wywiązał się z nakazanych przez władze obowiązków i wnosi o zastosowanie wobec skazanego „art.18 §5 Dekretu z 13 czerwca 1946” roku, który mówi: „Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary lub nawet od kary uwolnić tego, kto zaniecha zawiadomienia z obawy przed odpowiedzialnością karną, grożącą jemu samemu lub jego małżonkowi, krewnym w linii prostej lub rodzeństwu …” – jest to ten sam „paragraf” na podstawie, którego uwolniono od winy Władysława SURÓWKĘ.

W „Skardze rewizyjnej napisanej w imieniu Walentego GACKA dr Hieronim KRUG przytacza podobne argumenty jak w przypadku „Skargi …” Sebastiana GACKA, czyli wiek osadzonego, jego liczną rodzinę i małe dzieci, które utrzymywane są z pracy swojego ojca. Adwokat podkreśla, że ze względu na swoje położenie Polana Surówki nie ma zapewnionej należytej ochrony ze strony władz, a gospodarstwo Walentego GACKA jest niewielkie, on sam zaś utrzymuje swoja rodzinę dzięki olbrzymiemu wysiłkowi i swojej ciężkiej pracy. Mecenas wnosi podobnie jak w przypadku Sebastiana GACKA o zastosowanie wobec oskarżonego „art.18 §5 Dekretu z 13 czerwca 1946”.

„Skargi rewizyjne” oskarżonych mieszkańców Polany Surówki rozpatrzył Najwyższy Sąd Wojskowy w Warszawie w składzie: przewodniczący ppłk Józef DZIOWGO, sędzia sprawozdawca ppłk Marian KRUPSKI, sędzia mjr Roman BOJKO na posiedzeniu niejawnym w dniu 10 lutego 1950 roku. W postanowieniu z posiedzenia czytamy (wg pisowni oryginału): „… I. wyrok … w sprawie a/ GACKA Sebastiana s. Wojciecha i b/ GACKA Walentego s. Wojciecha, zmienić przez złagodzenie im wymierzonych kar, 2 (dwóch) lat więzienia i 1 (jednego) roku i 6 (sześciu) miesięcy więzienia do kary po 1 (jednym) roku więzienia i z tą zmianą wyrok powyższy odnośnie wymienionych utrzymać w mocy. II. Skargę rewizyjną SURÓWKI Sebastiana s. Franciszka pozostawić bez uwzględnienia a wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie z dnia 12 września 1949 r. … utrzymać w mocy. Uzasadnienie Skarga rewizyjna skazanego SURÓWKI Sebastiana zarzuca wyrokowi uchybienia … dalej obrazę przepisów postępowania przez odmówienie przeprowadzenia dowodu ze świadka »por. Henryka« … zarzut skargi rewizyjnej naruszenia przez Sąd I instancji przepisów postępowania przez odmowę dopuszczenia dowodów … jest nieuzasadniony …Skazany SURÓWKA Sebastian kilkakrotnie udzielił pomocy bandzie ustosunkowanie się jego do bandy cechowała duża przychylność, tak iż fakt, podniesiony przez obronę, iż przy współudziale skazanego SURÓWKI Sebastiana banda została zlikwidowana, po ostatnim pobycie u niego przez wskazanie przez niego miejsca pobytu bandy, przyjmując nawet za prawdziwe te twierdzenia, nie może wpłynąć na ocenę istoty jego poprzedniej działalności przestępczej i mieć wpływ na wyrok, tym bardziej iż okoliczności tej czynności wskazywałyby na niezamierzone współdziałanie skazanego z organami bezpieczeństwa …”.

Ponadto w trakcie posiedzenia Najwyższy Sąd Wojskowy zmienił kwalifikację prawną czynów zarzucanych Sebastianowi GACKOWI i Walentemu GACKOWI z art.18 §1 Dekretu z 13 czerwca 1946 r. uznając, że jest ono błędne (wg pisowni oryginału) „… gdyż nie ujmuje przestępstwa o którym mieli wiarygodną wiadomość t.j. przestępstwa z art.14 §1 cyt. Dekretu w związku z czym klasyfikacja ich winna brzmieć »art.18 §1 w zw. z art.14 §1Dekretu z 13.VI.1946 r.«…”.

Powiadomienia o rozpatrzeniu „skarg rewizyjnych” otrzymali adwokaci dr Jan MOTAK – dnia 3 marca 1950 roku, Hieronim KRUG – dnia 10 marca 1950 roku.

Dnia 14 marca 1950 roku do Naczelnika Więzienia Montelupich w Krakowie wpłynęły „Nakazy Wykonania Kary” Sebastiana SURÓWKI, Sebastiana GACKA i Walentego GACKA. W „Nakazach…”, uwzględnione zostały „korekty”, jakie w zasądzonych Sebastianowi GACKOWI i Walentemu GACKOWI karach więzienia poczynił Najwyższy Sąd Wojskowy w Warszawie. Według tych dokumentów oskarżeni mieli przebywać w krakowskim więzieniu do dnia 1 sierpnia 1950 roku. Sebastian SURÓWKA, którego „skarga rewizyjna” nie została rozpatrzona pozytywnie miał przebywać w więzieniu do dnia 1 sierpnia 1954 roku.

Już 16 marca 1950 roku dr Hieronim KRUG w imieniu Sebastiana GACKA i Walentego GACKA wystąpił do Sądu „o … warunkowe zwolnienie z odbycia reszty kary pozbawienia wolności…”. W złożonych wnioskach adwokat pisze, że skazani odbyli ponad połowę zasądzonej im kary więzienia, ponownie pisze o trudnej sytuacji materialnej osadzonych, o tym, że będąc rolnikami zmuszeni są w pocie czoła uprawiać rolę, aby wyżywić liczne rodziny. Zwraca uwagę, że zbliża się czas wiosennych prac polowych, przy których obecność skazanych jest konieczna ze względu na to, że ich żony muszą zajmować się małymi dziećmi – najmłodszymi członkami ich rodzin. Adwokat podkreśla, że nadzór nad zwolnionymi przedterminowo mogą sprawować organa PUBP i MO.

Dnia 23 marca 1950 roku Rejonowy Sąd Wojskowy zażądał od Naczelnika Więzienia Montelupich opinii o w/w skazanych. Dnia 25 marca 1950 roku osadzeni Sebastian GACEK i Walenty GACEK „napisali” prośby o warunkowe zwolnienie. Opinie o odbywających karę więzienia Sebastianie GACKU i Walentym GACKU Naczelnik Więzienia Montelupich w Krakowie por. Władysław PESTKA przesłał do Sądu dnia 12 kwietnia 1950 roku.

W dniu 20 kwietnia 1950 roku odbyło się niejawne, wspólne posiedzenie Rejonowego Sądu Wojskowego w Krakowie w składzie: przewodniczący ppłk Julian POLAN-HARASCHIN, sędziowie kpt. Władysław SIERACKI, kpt. Ludwik KIEŁTYKA, prokurator wojskowy ppłk Piotr SMOLNICKI. Sąd przychylając się do prośby Sebastiana GACKA i Walentego GACKA orzekł: (wg pisowni oryginału) „… zwolnić warunkowo więźniów … z reszty nieodbytej kary jednego roku więzienia wymierzonej im wyrokiem W.S.R. w Krakowie z dnia 12.9.1949 r. …”.

Sebastian GACEK i Walenty GACEK zwolnieni zostali z więzienia Montelupich w Krakowie w dniu 21 kwietnia 1950 roku.

Odmiennie potoczyły się losy Sebastiana SURÓWKI. Początkowo wspólnie z Sebastianem GACKIEM i Walentym GACKIEM przebywał w Centralnym Więzieniu w Krakowie przy ulicy Montelupich, dalszą część zasądzonej kary więzienia odbywał w Centralnym Więzieniu w Sztumie (od 22 marca 1950 roku do 5 maja 1951 roku), następnie w więzieniu w Sosnowcu.

Żona skazanego – Karolina kilkakrotnie kierowała do Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie prośby o warunkowe zwolnienie męża – Sebastiana SURÓWKI. W dokumentach brak jest jednak odpowiedzi, jakie otrzymywała na swoje prośby. Istnieje jedynie potwierdzenie, że wzmiankowane pisma (prośby o warunkowe zwolnienie) z dnia 16 lipca 1951 roku, i z dnia 8 kwietnia 1952 roku zostały skierowane do Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie.

W dniu 29 maja 1953 roku Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Krakowie złożyła do Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie „Wniosek o zastosowanie amnestii … w stosunku do SURÓWKI Sebastiana …”.

W dniu 16 czerwca 1953 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie w składzie: przewodniczący ppłk Roman WALĄG, sędziowie por. Józef MARSZAŁ, por. Bronisław LACKOWSKI, „… w obecności prokuratora GARWIŃSKIEGO Józefa po rozpatrzeniu wniosku prokuratora … postanowił na mocy … ustawy o amnestii z dnia 22 listopada 1952 r. skazanemu SURÓWCE Sebastianowi s. Franciszka, 1/złagodzić o1/3 karę 5-ciu lat więzienia orzeczoną wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie z dnia 12 września 1949 r. … do kary 3 (trzech) lat i 4 (czterech) miesięcy więzienia z utrzymaniem w mocy kary dodatkowej, 2/zarządzić wypuszczenie na wolność SURÓWKĘ Sebastiana, 3/postanowienie ogłosić skazanemu SURÓWCE Sebastianowi z pouczeniem, że na postanowienie niniejsze służy zażalenie do Najwyższego Sądu Wojskowego, za pośrednictwem Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie w nieprzekraczalnym terminie 5-cio dniowym od daty ogłoszenia postanowienia. … Uzasadnienie … skazany dwukrotnie … w maju 1948 r. i lipcu 1949 r. udzielił pożywienia członkom bandy „Wiarusy” która to banda została już dawno zlikwidowana, że przestępstwa tego dopuścił się z braku należytego uświadomienia społecznego i politycznego, gdyż jest analfabetą, a ponadto uwzględniwszy, że pochodzi on z rodziny chłopa małorolnego i sam jest małorolnym chłopem mającym na utrzymaniu 8-ro dzieci, Sąd zgodnie z wnioskiem prokuratora orzekł jak w sentencji postanowienia …”.

Postanowienie Sądu z 16 czerwca 1953 roku zakończyło więzienną gehennę Sebastiana SURÓWKI. Po spędzeniu w więzieniu trzech lat, dziesięciu miesięcy i 15 dni wyszedł na wolność.

 

Swoimi działaniami, terrorem, zastraszeniem, kłamstwem, szeroką dezinformacją udało się komunistom zatrzeć prawdę o tamtych tragicznych czasach. Dzięki swoim działaniom komunistyczna bezpieka doprowadziła do tego ze połączeni więzami rodzinnymi, zżyci z sobą mieszkańcy Polany Surówki stali się wobec siebie nieufni, wzajemnie oskarżali się (i czynią to niejednokrotnie do dnia dzisiejszego) o doprowadzenie do uwięzienia swoich najbliższych. Działania UB w stosunku do mieszkańców Polany były szczególnie perfidne. W tym „teatrze dziejowym”, początkowo byli tylko statystami. W tej „sztuce”, w której scenariusz napisało i reżyserowało krakowski WUBP. Jednak w chwili, gdy znaleźć trzeba było winnych – według komunistycznej bezpieki idealnie nadali się do tej roli. Na ich przykładzie komuniści pokazali swą bezwzględność w walce „z tymi, co stają im na drodze przy budowie nowego ustroju”.

Działania komunistów mają także szerszy – ogólny wymiar. Zrobili oni wszystko, aby prawda o latach walki „o utrwalanie władzy ludowej” nigdy nie ujrzała światła dziennego. Żołnierze Podziemia Niepodległościowego, partyzanci, stali się WYKLĘCI i PRZEKLĘCI. Pisać wolno było o nich TYLKO ŹLE. Byli wrogami, których należało wyplenić z ludzkiej pamięci, pamięci pokoleń, które budowały „ludową ojczyznę”. Służyła temu literatura, film, prasa. Wśród książek są i takie o walkach na Podhalu, majorze Józefie KURASIU „Ogniu”, „Wiarusach”. Lecz ci, którzy po nie sięgnęli w latach 1950-1990 znajdują w nich wypaczony obraz rzeczywistości, zafałszowaną historię.

Polana Surówki także odczuła „komunistyczną opiekę”. Jej mieszkańcom „nigdy nie wybudowano” drogi dojazdowej do najbliższych miejscowości (Rabki, Skomielnej Białej). Na Polanę Surówki jeździ się jak w XIX wieku leśnymi duktami (dziś są nieco szersze, gdyż gabaryty ciągników rolniczych znacznie się zwiększyły). Mieszkańcy Polany Surówki nigdy nie skorzystali z „dobrodziejstwa ustroju sprawiedliwości społecznej”, jakim była elektryfikacja, tam do dnia dzisiejszego, (jeśli sam nie postarasz się o agregat prądotwórczy lub ogniwa fotowoltaiczne) jedynym źródłem światła jest lampa naftowa. W początku lat 70-tych XX wieku, w trakcie przygotowywanej „reformy administracyjnej” decyzją komitetów miejskich i wiejskich PZPR, (bo tylko te wydawały stosowne opinie w tej kwestii) Polanę Surówki przypisano do miasta Rabka – to tu na ulicy Kościuszki 1 – najbliżej tej „bandyckiej przystani” funkcjonowała od końca lat 80-tych komórka RUSW (Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych – czyli UB „po reformach”), która miała za zadanie kontrolować co dzieje się w terenie „gdzie do połowy 1949 roku grasowały bandy”

Epitafium:

Mieszkańcy Polany Surówki represjonowani przez komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa:

– Sebastian SURÓWKA urodzony 1 lipca 1903 roku – w roku 1949 miał 46 lat, z więzienia wyszedł w czerwcu 1953 roku, zmarł 19 stycznia 1956 roku;

– Sebastian GACEK urodzony 13 marca 1904 roku – w roku 1949 miał 45 lat, z więzienia wyszedł w kwietniu 1950 roku, zmarł 21 stycznia 1979 roku;

– Walenty GACEK urodzony 24 stycznia 1901 roku – w roku 1949 miał 48 lat, z więzienia wyszedł w kwietniu 1950 roku, zmarł 12 listopada 1983 roku;

– Władysław SURÓWKA urodzony 11 stycznia 1925 roku – w roku 1949 miał 24 lata, z więzienia wyszedł we wrześniu 1949 roku, zmarł 26 kwietnia 1981 roku;

Żołnierze Oddziału „Wiarusy” pojmani przez UB 16 lipca 1949r. w Krakowie i 24 lipca 1949 roku na Polanie Surówki:

-Stanisław LUDZIA „Ryś” (rocznik 1923’ z Ostrowska) skazany na karę śmierci – stracony 12 stycznia 1950 roku – w wieku 27 lat;

– Henryk MACHAŁA „Lech” (rocznik 1928’ z Krościenka) skazany na karę śmierci – stracony 12 stycznia 1950 roku – w wieku 22 lat;

– Jan JANKOWSKI „Groźny” (rocznik 1925’ z Grywałdu) skazany na karę śmierci – stracony 12 stycznia 1950 roku – wieku 25 lat;

– Leon ZAGATA „Złom” (rocznik 1925’ z Gronkowa) skazany na karę śmierci – stracony 12 stycznia 1950 roku – wieku 25 lat;;

– Stanisław JANCZY „Prut” (rocznik 1923’ z Grywałdu) skazany na 15 lat więzienia wyszedł na wolność 24 lipca 1957 roku (dokładnie 8 lat po aresztowaniu) – w wieku 34 lat;

*Dr Dawid GOLIK – główny specjalista, Wieloosobowe Stanowisko do spraw Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Krakowie, autor książek i publikacji:

Składam podziękowanie wszystkim, którzy pomogli w powstaniu tego artykułu: mieszkańcom Polany Surówka szczególnie panu Janowi GACKOWI za udostępnione fotografie rodzinne, Oddziałowi Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie za udostępnienie dokumentów i fotografii. Szczególne podziękowanie dla Pana Doktora Dawida GOLIKA za pomoc i przekazane wskazówki, które wykorzystałem w trakcie pisania w/w tekstu – autor.

tekst i foto współczesne. Andrzej Masłowski

24.7.1949.rozbicie OP Wiarusy124.7.1949.rozbicie OP Wiarusy2 (IPN) 24.7.1949.rozbicie OP Wiarusy3 (IPN) 24.7.1949.rozbicie OP Wiarusy4 (IPN) 24.7.1949.rozbicie OP Wiarusy5 (IPN) 24.7.1949.rozbicie OP Wiarusy6 (IPN) 24.7.1949.rozbicie OP Wiarusy7 (IPN)

1.Stanisław Ludzia RYŚ (IPN)2.Jan Jankowski GROŹNY (IPN) 3.Stanisław Janczy PRUT (IPN) rodzina Wiktorii i Walentego Gacków (siedzą w środkowym rzędzie) z córką Marią i synem CzesławemSebastian Gacek z Marią Gacek córką Walentego, którą trzymał do chrztuMaria i Sebastian Gacek (stoją od lewej) z synem Tadeuszem, córką Kazimierą i letniczkami z dziećmiMaria i Sebastian Gacek z wnukamiWładysław Surówka syn Jana, przed domem Sebastiana GackaPolana Surowki widok w kier pd-zPolana Surowki widok w kier. pd-zPolana Surowki widok w kier. wPolana Surowki widok w kierunku pdRabka ul.Kościuszki 1 była siedziba RUSWFranciszek Gacek orze pola na Polanie Surówki po lewej stronie patria na Wierchach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *